Pierwsza biżuteria małej damy

kilka godzin
three

Ponoć nie szata zdobi człowieka, ale biżuteria kobietę na pewno. Wiedziały to już starożytne Egipcjanki, wie i moja córka. Dlatego na hasło: „zrób sobie biżuterię” zareagowała szerokim uśmiechem i pytaniem: „ Ale taką prawdziwą?”.

 

Tak, biżuteria Ice Jewerly Deco jest jak najbardziej prawdziwa, chociaż oczywiście nie znajdziemy w niej złota i diamentów. I całe szczęście, bo tej wielkości bransoletki i pierścionki z prawdziwymi kamieniami ważyłyby chyba tonę. No i nie byłoby przy nich nic do roboty, a przecież największa frajda w tym, żeby zrobić coś samodzielnie.

 

 

Wszystko, co potrzebujemy do zrobienia biżuterii, znajdziemy w pudełku:

  • trzy przezroczyste plastikowe bransoletki
  • pięć przezroczystych plastikowych pierścionków
  • farby do malowania na szkle (plastiku i folii)
  • jedna kartka z przykładowymi wzorami do wykonania biżuterii
  • dwa arkusze przezroczystej folii, na której będziemy malować

 

My malowałyśmy, wyciskając farbę z pojemniczków, ale prawdopodobnie równie dobrze można wykorzystać cieniutki pędzelek lub igłę.

Wykonanie biżuterii jest bardzo proste. Wybieramy wzór, który chcemy mieć na bransoletce lub pierścionku, nakładamy folię i malujemy na niej farbami, odwzorowując szablon. Po nałożeniu jednego koloru następuje dobowa przerwa technologiczna, farba musi wyschnąć. Kiedy nałożymy wszystkie kolory i całość dokładnie wyschnie, delikatnie odrywamy tę swoistą naklejkę od folii i przyklejamy na bransoletkę lub pierścionek. Trzyma się bardzo mocno, raz przyklejony wzór ciężko jest odkleić. To, co było dla nas dużym zaskoczeniem, to fakt, że do przeniesienia zaschniętej farby na plastik nie jest potrzebny klej. Mimo że od góry była całkiem sucha, od dołu miała jakby cieniutką warstwę kleju. Farby brokatowe po wyschnięciu są na tyle przezroczyste, że widać przez nie szablon. W tym wypadku można nie bawić się w precyzję, tylko użyć takiej farby jako tła i zamalować całość, po wyschnięciu namalować wzór.

Dziecko, jak to dziecko, robiło na folii. Podejrzewam, że starsza, wprawiona w bojach i malowaniu na szkle osoba, dałaby radę malować bezpośrednio na plastiku. Moja córka za jakiś czas też da, ale jeszcze nie teraz 😉

Czy warto sprezentować dziecku taki zestaw? Zdecydowanie tak i to nie tylko dlatego, że jest po prostu ładny. Ta, wydawałoby się błaha, zabawa w malowanie na folii, uczy dziecko całej masy rzeczy.

Cierpliwość. Ani pierścionka, ani bransoletki nie da się przygotować w pięć minut. Tak naprawdę pięćdziesiąt też będzie mało. Po pierwsze, malowanie wymaga precyzji i skupienia, po drugie – farby długo schną, po trzecie nie da się nałożyć jednorazowo dwóch kolorów obok siebie, bo się zleją. Każdy kolor nakłada się oddzielnie, więc bywało i tak, że jedną bransoletkę robiłyśmy trzy dni.

Dokładność. Chociaż położenie folii na szablonie i odwzorowanie tego, co widać nie wygląda trudno, w praktyce trzeba dużo sumienności i skupienia, żeby zrobić to precyzyjnie. Jeśli wyciśniemy zbyt mało farby, gotowy wzór nie da się odkleić od folii, jeśli za dużo, rozleje się i będzie brzydko wyglądać.

Mała motoryka. Taka zabawa w malowanie na folii to dobry wstęp do rysowania szlaczków w przedszkolu i pisania w szkole. Ćwiczy palce i nadgarstek, pozwala na wytrenowanie minimalnych ruchów. Naprawdę warto.

Dobieranie kolorów. Niby mówi się, że kobiety się z tym rodzą, ale tak naprawdę małe modystki potrafią popełniać modowe grzeszki. Pierwsza dziecięca biżuteria to dobra okazja do rozmowy o tym, co do czego pasuje, a co nie i dlaczego.

Planowanie pracy. Tu nie można zacząć od środka i robić byle jak, kolejność nakładania farby też ma znaczenie. A jeśli chcemy robić więcej niż jedną sztukę na raz, trzeba sobie dokładnie rozplanować pracę na arkuszu folii tak, by robiąc drugi wzór, nie rozmazać pierwszego. Dla dorosłych to oczywiste oczywistości, dla dzieci – coś nowego.

Redakcja

 

 

Podobało się? Podziel się z innymi!