Renifery na choinkę

1 godzina
two

– Mamo, wiesz, że idą święta?

– No wiem i co?

– Trzeba zrobić ozdoby na choinkę.

– A co, za mało mamy?

– Mamy dużo, ale zasady są takie, że co roku musi być na choince coś nowego, nie wiesz?

Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia! O to, kto ustalił takie zasady, wolałam nie pytać. Trzeba, to trzeba. Nigdy nie przepuszczam okazji do wspólnej zabawy z dzieckiem. Szczególnie twórczej zabawy. Kiedy zajęte są ręce, możemy spokojnie rozmawiać na przeróżne tematy. 

– To co proponujesz?

– Renifery. Wytniemy, pokolorujemy, przykleimy ozdoby i będzie ładnie. Potem to powiesimy na choince.

– A skąd chcesz wziąć te renifery do wycięcia? Narysujesz?

– Ja? Ja nie umiem rysować reniferów. Ty musisz.

Zaszalała, nie ma co. Może i ja nie jestem taka całkiem niezdolna, ale żeby zaraz renifera?! Ostatecznie poprosiłyśmy o pomoc wujka Google, a najlepsze do wycięcia renifery znalazłyśmy tu i tu. 

Tak na marginesie: w internecie jest bardzo dużo szablonów, nie tylko reniferów. Ja szukałam takich, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też nie będą zbyt skomplikowane do wycięcia. Weźcie na to poprawkę, gdy pracujecie z dziećmi. Nie każde jest na tyle cierpliwe, by w skupieniu wycinać pajęczą sieć utkaną z reniferowych rogów. 

Ostatecznie do zrobienia reniferów wykorzystałyśmy:

  • pastelowy papier kolorowy,
  • pastele olejne,
  • cekiny samoprzylepne,
  • konfetti gwiazdki,
  • nożyczki,
  • ołówek,
  • gumkę Grand, 
  • klej Amos.

Znalezione renifery wydrukowałyśmy i wycięłyśmy. Potem odrysowałyśmy na naszym ulubionym pastelowym papierze i… jeszcze raz wycięłyśmy. I wcale nie trwało to tak krótko, jak myślałam. 

– No dobrze i co teraz?

– No jak to co? Weźmiemy te pastelowe kredki i je pokolorujemy. Z obu stron, bo to są dwustronne renifery. A potem przykleimy różne fajne naklejki i cekiny. Super będzie.

O tak, zabawa była naprawdę super. Pastele olejne okazały się chętne do współpracy, szczególnie na gładkiej stronie papieru. Na tej chropowatej radziły sobie nieco gorzej, dlatego nasze renifery wyraźnie mają prawą i lewą stronę. Żeby równo pokryć całą powierzchnię renifera, trzeba się było trochę postarać i naprawdę dobrze naciskać kredkę. Kilka udało nam się złamać, ale co tam, nieważne. Pastele olejne są naprawdę fajne i na pewno jeszcze ich sobie poużywamy, ale muszę Was ostrzec. Niemiłosiernie brudzą. Brudne ręce, brudny stół… Na szczęście ręce dało się łatwo umyć, stół też. Jednak nie róbcie tego na obrusie! A jeśli Wasze stoły nie są tak chętne do współpracy, jak nasz, pamiętajcie o podkładce zabezpieczającej!

Kiedy nasze renifery były już pokolorowane, przyszedł czas na to, co najprzyjemniejsze. Samoprzylepne cekiny! Ten błysk w oku mojego dziecka, mówię Wam! Nie ma chyba dziewczynki, która przeszłaby obojętnie obok samoprzylepnych cekinów. Przyklejanie cekinów jest łatwe, ale wymaga odrobiny skupienia. Co ważne – to zajęcie jednorazowe. Raz przyklejony cekin zostanie już na swoim miejscu, odklejanie jest skomplikowane i wcale nie musi się udać. Tak więc – powoli i dokładnie. Po cekinach przyszła pora na samoprzylepne serduszka. Te są trochę łatwiejsze w obsłudze, bo są większe. Jednak zasada jest ta sama – co zostało przyklejone, powinno pozostać na miejscu. 

Ostatnią rzeczą, jaka nam pozostała, były błyszczące gwiazdki. One nie są samoprzylepne, ale klej Amos do papieru, drewna, plastiku i tkanin jest niezastąpiony w takich sytuacjach. Uwielbiam go za jego prostotę używania i dużą tolerancję dla użytkowników. Tak, tak, klej jest bardzo tolerancyjny i łatwo wybacza błędy. Nieważne, ile go wysmarujecie i czy przypadkiem nie wyjdziecie „za linię”. Biały klej po wyschnięciu robi się całkowicie przezroczysty. A jego nadmiar będzie ładnie błyszczał w świetle lampek choinkowych. 

Pozostała jeszcze kwestia zawieszek. Renifery pierwotnie miały być powieszone na choince. Ostatecznie uznałyśmy, że je po prostu posadzimy na gałązkach i też będzie dobrze. Jeśli jednak Wy zechcecie je powiesić mam dla Was propozycję: zróbcie dwie dziurki i przeciągnijcie przez nie sznurek. Renifery nie są symetryczne i trudno ustalić ich środek ciężkości. Jeśli zrobicie tylko jedną dziurkę i pętelkę, może się okazać, że na choince zawisną krzywo. 

 

Ania