Węgiel: Cieniowanie

Pisałam już o ćwiczeniach technicznych, trening cieniowania jest czymś podobnym. Jeśli porysujemy trochę cieni „na sucho”, czyli nie z natury, tylko z głowy, kierując się zasadami, według których rzucane są prawdziwe, łatwiej będzie połapać się podczas rysowania martwej natury.


Podobne ćwiczenia pomagają również przy rysunku z wyobraźni, na przykład przy ilustracjach lub rysowaniu komiksów.

Walec:

Zaczynamy od narysowania walca. Jak to zrobić, opisałam w poprzednim artykule, choć tu jego proporcje są dla nas obojętne. Następnie wybieramy kierunek, z którego pada światło. Popatrzmy teraz na górne koło walca. Wybieramy na nim punkt najbardziej oddalony od źródła światła. Z tego miejsca rysujemy na pionowej ścianie walca linię do samej podstawy. Tu właśnie cień jest najgłębszy. Resztę cienia rysujemy pionowymi kreskami, długimi na całą długość ściany, z natężeniem od najciemniejszego miejsca, do światła.

Rada: niezależnie od tego, jak układa się cień, nigdy nie jest najciemniej w miejscu, gdzie ściana walca zakręca i się chowa. Przy załamaniu ściany praktycznie zawsze odbija się światło i jest trochę jaśniej.

Cień rzucony, to innymi słowy cień, który dany obiekt tworzy zasłaniając sobą światło. Określają go dwie zmienne. Pierwszą jest kąt, czyli prosta, która przechodzi przez środek źródła światła i wybrany punkt. Druga to kierunek. Żeby go określić musimy źródło światła i wybrany wcześniej punkt rzucić (odłożyć pionowo w dół na podłoże) i połączyć drugą prostą. Punkt przecięcia prostych to jednocześnie miejsce, gdzie wybrany wcześniej punkt rzuca cień. W przypadku walca potrzebujemy wyznaczyć trzy takie punkty. Z miejsca, gdzie najgłębszy cień styka się z górną podstawą i dwóch punktów skrajnych na granicy światła i cienia. Podpowiedź: jeśli naszym źródłem światła jest słońce, to wszystkie proste kierunków i kątów będą do siebie równoległe. Słońce jest zbyt daleko, by gołym okiem zauważyć różnice.

Kula:

Kiedy narysujemy już kulę i wybierzemy miejsce źródła światła, podobnie jak przy walcu, znajdujemy najbardziej oddalony od światła punkt. Tak samo jak wcześniej, to miejsce będzie najciemniejsze, a to najbliżej światła, najjaśniejsze. Tym razem cień rysujemy kolistymi ruchami, od najciemniejszego punktu do najjaśniejszego.

Cień rzucony kuli jest trochę trudniejszy od walca. Najważniejsze jest jednak, by pamiętać, że punkt styku kuli z podłożem wcale nie zaczyna cienia rzuconego (z wyjątkiem kilku rzadkich sytuacji, kiedy źródło światła znajduje się tuż nad podłożem). Kula rzuca cień częściowo pod siebie i trzeba o tym pamiętać. Samo wyznaczanie cienia rzuconego kuli nie jest specjalnie trudne i jeśli ktoś chce, może spróbować wyznaczyć go analogicznie, jak wyznaczało się cień walca.

Sześcian:

W zasadzie wystarczy dowolny prostopadłościan. W bryle, która nie zawiera zaokrągleń najłatwiej wyznaczyć cień rzucony, więc nie ma potrzeby się na ten temat rozpisywać. Jeśli macie wątpliwości, spójrzcie na obrazek!

Jeśli chodzi o cieniowanie samego sześcianu, można wspomóc się nawet zwykłym pudełkiem. Z reguły widoczne są trzy ściany bryły i na każdą inaczej pada cień. W moim przykładzie jedna jest całkowicie oświetlona, jedna pozostaje w półcieniu, a do trzeciej w ogóle nie dociera światło. Warto w przyszłym rysowaniu z natury zwrócić na to uwagę.

 

Agata