Dziecinnie proste pisanki wielkanocne

1 - 1,5 godziny
one

Tradycja robienia pisanek wielkanocnych jest stara jak świat, a może nawet starsza. W różnych regionach naszego kraju robi się je w odmienny, charakterystyczny dla danej kultury lokalnej, sposób. My też postanowiłyśmy zrobić pisanki. Typowo po naszemu. Prosto, nieskomplikowanie i tak, żeby było przy tym dużo dobrej zabawy. 

Pierwsza rzecz, jakiej potrzebujemy, to wydmuszki. Ponoć robi się je bardzo łatwo. Nie wiem. Nie umiem. Uśmiechnęłam się do męża. Polecam ten sposób 😉

Poza tym to co macie pod rękę: farby, pisaki, brokat… u nas był to taki zestaw:

Przy robieniu pisanek największym problemem jest trzymanie ich w rękach, szczególnie jeśli chcemy całe pokryć farbą. Przewidując kłopoty, zawczasu powkładałyśmy w wydmuszki patyczki do szaszłyków i przykleiłyśmy z obu stron klejem do drewna i papieru Amos. Drewno z jajkiem też dał radę skleić. Genialny klej, po prostu genialny. Dla pewności dałyśmy mu całe dwie godziny, ale podejrzewam, że nasze wydmuszki już wcześniej były gotowe do malowania. Po czym postanowiłyśmy, że każde jajko musi być zrobione w zupełnie inny sposób. No i się zaczęło.

1. Na początek w ruch poszedł klej z brokatem.

– Mamusiu, mogę te? One wyglądają jak pisaki brokatowe, mogęęęę??

– No pewnie, że możesz, niby czemu nie?

Wy też zauważyliście, że im bardziej dzieci czegoś chcą, tym natrętniej pytają, czy mogą? Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie…

Klej z brokatem na skorupce jajka rozsmarowuje się bardzo łatwo. U nas w ruch poszedł pędzelek, w sumie nie wiem dlaczego. Wydaje mi się, że palcami powinno wyjść równiej. No ale jak zwykle: nie ja rządziłam. Klej z brokatem został dodatkowo obsypany brokatem sypkim. Świeci się ta pisanka niby bombka na choinkę, ale co tam. Kształt jaja jest, widać od razu, że pisanka, prawda?

2. Farby plakatowe zna chyba każdy. Moje dziecko wybrało trzy kolory, trzy pędzelki („nie będę przecież ich co chwila myła”) i wzięło się do roboty. Farby plakatowe bardzo dobrze nadają się do malowania jajek. Nawet cienka warstwa równomiernie pokrywa skorupkę. Dużą zaletą owych farb jest półpłynna konsystencja, do ich używania nie jest potrzebna woda. Oczywiście pod warunkiem, że mamy odpowiednią liczbę pędzelków. Po wyschnięciu farby na pisance pojawiły się błyszczące cekiny – diamenciki.

3. Kredki zostały wytypowane do zrobienia pisanki po prostu dlatego, że je lubimy. Faktycznie Silky Twisters lekko i łatwo rozsmarowują się na jajku, niestety nie są zbyt trwałe i drugi raz ich do tego celu nie użyjemy. Tym razem, żeby zabezpieczyć to, co zostało nimi napisane i narysowane, wydmuszka została pokryta klejem do szkła, który po wyschnięciu zrobił się prawie całkiem przezroczysty. Jedynie drobinki brokatu zdradzają, że ów klej był używany. Wzory na jajku zostały dodatkowo wzmocnione mazakami. Jednak nie próbujcie tego w domu, na farbie do szkła kiepsko się rozprowadza mazaki. Lepiej wykorzystajcie je do narysowania wzorów na wydmuszce i dopiero wtedy użycie farb do szkła. Pewnie uzyskacie taki efekt, o jaki nam chodziło.

4. Wysmarowanie całej wydmuszki mieszaniną farb do szkła to był pomysł mojej córki. Ona uwielbia łączyć kolory i świetnie się przy tym bawi. No nie powiem, oryginalnie wyszło. I co najważniejsze – zrobienie tej pisanki zajęło góra trzy minuty. Dłużej schła, niż była malowana.

5. Na koniec nasze najnowsze odkrycie – farby gwasz. Powiedzieć, że genialne, to mniej więcej tak, jak nazwać Monę Lisę nawet ładną. Ochom i achom nie było końca:

– Mamusiu zobacz, ten kolor na tubkach jest idealnie taki sam jak kolor farb.

Faktycznie jest. Niby drobiazg, a jakże ważny.

– Mamusiu, jak nimi się cudownie maluje!

To prawda, sprawdziłam. Malowałyśmy palcami i to było bardzo przyjemne. Farby gwasz są matowe, pokrywają wszystko, co mają do pokrycia bardzo równo i dokładnie. Dosyć szybko schną. Ważne jest też to, że można malować warstwę na warstwie. Oczywiście pod warunkiem, że ta pierwsza wyschnie.

– One są STRASZNIE wydajne.

Dla dzieci wszystko jest straszne. Ale faktycznie – nie dużo trzeba było, by pokryć połowę jajka. Te pozornie maleńkie tubki skrywają tak naprawdę niesamowicie dużo dobra. Na pewno jeszcze do czegoś je wykorzystamy, bo obie się w nich zakochałyśmy.

Cekiny w kształcie kolorowych kamieni szlachetnych zostały użyte wszędzie, gdzie się dało, bo są ładne. Tak po prostu. Dodatkowo są samoprzylepne i równie dobrze trzymają się pomalowanych skorupek jaj, jak i dziecięcych uszu. Sprawdziłyśmy. Mało tego. Moje dziecko wykorzystało chwilę przerwy w pracy i zrobiło bransoletkę. Pasek papieru, kilka pasków cekinów, zakręcone dwa razy dookoła ręki i sklejone krótkim paseczkiem taśmy samoprzylepnej. Mała rzecz, a cieszy.

Pisanki schły całą noc, dopiero wtedy zostały wykończone cekinami i mazakami. Wyjęcie patyczków nie było proste, nie wszystkie dały się łatwo wysunąć, więc po prostu odcięłyśmy niepotrzebne kawałki nożyczkami do kurczaka.

Na robienie pisanek zarezerwujcie sobie minimum godzinę. Zrobienie pięciu różnych sztuk jednak trochę trwa. No, chyba że będziecie robić codziennie inną 😉

 

Ania