Magiczne chwile z magicznym śniegiem

dowolny
one

– Mamusiu, kiedy wreszcie będzie śnieg, przecież jest zima?!

– No przecież leży za oknem.

– To ma być śnieg? Z tego nawet jednej małej kulki nie da się ulepić, a co dopiero całego bałwana!

Fakt, zima w tym roku nie rozpieszcza śniegiem. W poprzednich latach też niekoniecznie. Zmiany klimatyczne sprawiają, że mamy porę ciepłą i zimną, przy czym ta zimna niekoniecznie jest śnieżna. Po prawdziwy, głęboki śnieg trzeba jechać w góry. Na nizinach bywa różnie…

Na szczęście jest Magiczny Śnieg Fiorello. Nie tylko można z niego ulepić, co się chce, ale dodatkowo można nadać mu praktycznie dowolny kolor. Tego nie zrobicie ze śniegiem za oknem!

Z Ciasto-Plasto miałyśmy już do czynienia. Wiemy, że jest miękkie, puszyste, bardzo przyjemne w dotyku i bardzo plastyczne. I mniej więcej tego spodziewałyśmy się po Magicznym Śniegu. Takie Ciasto-Plasto, tylko że białe. Tak nam się wydawało. W praktyce:

– Mamusiu, jakie to jest… jak prawdziwy śnieg! Takie miękkie i miłe, i jeszcze puchate!

– Mówi się puszyste – poprawiłam odruchowo.

– Ale to nie jest puszyste, to jest PUCHATE!

Nie mówi się „puchate”, ale Magiczny Śnieg faktycznie jest puchaty. Nie wiem, jak to inaczej opisać. Magiczny po prostu.

Niekwestionowaną zaletą Magicznego Śniegu jest możliwość kolorowania go. Najlepiej do tego celu nadają się pisaki z tuszem na bazie wody. Te spirytusowe też dają radę, ale ciężko się potem myje dziecięce rączki. Próbowałyśmy z długopisami żelowymi, ale to nie było dobre rozwiązanie. Można nimi coś napisać lub narysować na Magicznym Śniegu, ale po wyrobieniu Ciasto-Plasto nadal jest białe. Oprócz Magicznego Śniegu, długopisów i pisaków do zabawy przygotowałyśmy też nożyczki, bo pamiętałyśmy, że Ciasto-Plasto można fajnie ciąć. Magiczny Śnieg momentami potrafi się kruszyć, dlatego w trosce o stół przygotowałyśmy też kartkę z bloku, na której miały się odbywać prace. Jakoś szybko o niej zapomniałyśmy… Może dlatego, że Magiczny Śnieg nie przylepiał się do stołu i nie było problemu ze sprzątaniem. Gdyby jednak zdarzyło się Wam tak, że spadnie na wykładzinę lub dywan i się przyklei, nie próbujcie od razu wydłubywać. Poczekajcie kilka godzin, aż wyschnie i użyjcie odkurzacza.

– To co zrobisz z tego Magicznego Śniegu?

– Możesz mi nie przeszkadzać? I nie robić tyle zdjęć?

– No trochę muszę.

– Ale tylko trochę.

To jest kolejna cecha i zaleta Magicznego Śniegu i w ogóle Ciasto-Plasto. Zafascynowana patrzyłam, jak moje dziecko się bawi. Z jakim skupieniem obmyśla, co zrobić, jakich mazaków użyć, jak pracowicie koloruje kolejne kawałki, sprawdza efekt, jak łączy kilka mazaków razem. Nie odezwała się przy tym ani słowem. Dziwne. Nawet bardzo dziwne. Rozrabiała, kleiła, cięła, porównywała, łączyła, coś tam sobie planowała w swojej małej główce i chciała mieć spokój. Raz tylko poinformowała mnie, że tęcza będzie miała inne kolory, niż powinna. Dobrze, że powiedziała, że to tęcza, bo dałabym głowę, że hamburger 😉 A przecież normalnie uwielbia robić zdjęcia swoich prac na każdym etapie. Z Ciasto-Plasto jest jakoś inaczej. Tu jest miejsce tylko na czystą niczym niezmąconą przyjemność. I powiem Wam, że wcale się jej nie dziwię. Ta zabawka naprawdę ma coś magicznego w sobie. I działa jak antydepresant.

Magiczny Śnieg nie nie gra, nie śpiewa po polsku i angielsku, nie jest właściwie zabawką edukacyjną, nie kosztuje miliona monet i pewnie nie leży na eksponowanym miejscu w sklepach. A jednak daję wam słowo, nic lepszego nie możecie dziecku podarować.

PS. Następnego dnia po powrocie ze szkoły:

– A dziś już mogę się tym po prostu pobawić bez zdjęć i w ogóle?

– Możesz.

– To zrobię Ci różne smaki lodów, chcesz?

– Jasne.

Przez godzinę albo i dłużej robiła różnokolorowe kulki. Z takim zacięciem jakby od tego zależały losy świata.

 

Ania