Papierowe motyle, czyli jak przywołać wiosnę

Ponad 1 godzina
two

– Mamo, ta zima jest kompletnie do kitu. Nie ma śniegu, nie można iść na sanki. Już lepiej, żeby się wiosna zaczęła.

– Wiosna w styczniu? Nie przesadzasz?

– Nie. Ja już chcę trawkę, ptaszki, kwiatki i motylki. I żeby było ciepło.

– Ciepło to jest, przynajmniej jak na styczeń. A resztę to sobie możesz narysować albo zrobić.

– Chcę zrobić. Jak?

No tak. Głupia matka, jak zwykle coś chlapnie i nie ma zmiłuj, dziecko nie popuści. Ustaliłyśmy, że kwiatki to już robiłyśmy, trawa jest banalna, ptaki w sumie jakieś są, nie ma motyli. Robimy motyle.

– Ale musisz mi pomóc. Nigdy nie robiłam motyli.

No jakbym ja robiła! Ale nic to, improwizacja to połowa sukcesu. Druga połowa to cierpliwość.

Nasze motyle w założeniu miały być kolorowe i łatwe w przygotowaniu. Do ich zrobienia przygotowałyśmy rolki po papierze toaletowym (chociaż szczerze mówiąc, chyba lepsze byłyby dłuższe, po ręcznikach papierowych, motyle mogłyby same stać), kolorowy blok, bibułę, nożyczki, klej oraz różnorakie kredki, mazaki i brokaty. Tak do końca nie wiedziałyśmy, czego użyjemy, nigdy nie wiemy. Nasze prace to niespodzianki nawet dla nas. I to jest najfajniejsze w robieniu czegoś z dzieckiem. Zamiast ścisłego trzymania się planu – nieustanna burza mózgów.

Początek był łatwy. Rolkę po papierze trzeba okleić bibułą. To będzie tułów motyla. Później robimy skrzydła. Kolorowy papier składamy na pół i rysujemy pół motyla. Dlaczego pół na połowie kartki? Bo to najprostszy sposób, by nasz motylek był symetryczny. Myślałam, że do szkicowania użyjemy ołówka, ale co ja tam wiem…

– Mamusiu weź tę grubą tęczową kredkę. Jak się nie wytnie dokładnie, to będzie, że to specjalnie takie dekoracje na brzegach.

No tak, grunt to dobre uzasadnienie. Ale o tęczowej kredce złego słowa nie powiem. Gruba, miękka, dobrze się nią rysuje. Wystarczy zmienić kąt rysowania o około 90 stopni, by zmienić kolor. Fajna zabawa, jak ktoś chce narysować kolorowy obrazek jedną kredką. My miałyśmy w planach coś innego.

Najwięcej czasu zajmuje ozdobienie skrzydeł motyla. Tak naprawdę panuje tu całkowita dowolność – można narysować wszystko. Nasze motylki są dość kontrastowe – jeden typowo wiosenny, drugi zimowy. Do ich ozdobienia ostatecznie użyłyśmy:

  • Klej z brokatem – kolorowy, mieniący się, łatwo rozprowadzający. Żeby szybko sechł, nakładałyśmy bardzo cienkie warstwy. Jeśli chcecie mieć bardzo mieniącego się motyla, to są na to dwa sposoby: uzbroić się w cierpliwość, bo klej długo schnie, albo użyć zwykłego kleju do papieru i brokatu sypkiego.
  • Brokat sypki – został nasypany na klej z brokatem, żeby zwielokrotnić efekt.

  • Długopisy żelowe – tak naprawdę kolejna wersja brokatu, tym razem w żelu. Plus jest taki, że błyskawicznie wysychają, zostawiając na papierze wyraźny, dość gruby ślad. A jako że to długopisy, można nimi rysować nawet bardzo drobne elementy bez obawy, że coś się nie uda.

  • Pisaki z grubą końcówką – od tradycyjnych flamastrów różnią się tym, że zawierają tusz na bazie wody, a nie spirytusu. W praktyce oznacza to, że łatwo je zmyć z małych rączek (oraz mebli i niektórych ścian), ponadto nie pachną charakterystycznie (mówiąc wprost: nie śmierdzą) jak tradycyjne flamastry.

  • Silki Twisters – mój prywatny faworyt, wykręcane kredki, idealnie miękkie, dobre zarówno do rysowania, szkicowania, jak i kolorowania. Kredki, których nie trzeba temperować, co samo w sobie jest mega plusem. Tym razem spróbowałyśmy jeszcze jednej rzeczy. Rozsmarowałyśmy rysunki wilgotnym pędzelkiem. Efekt przypomina malowanie farbami akwarelowymi.

Przytwierdzenie tułowia motyla do skrzydeł wymagało zwykłego kleju do papieru. Chwila roboty. Czułki zrobiłyśmy na dwa sposoby. Jedna para została dokładnie narysowana i wycięta. Druga to złożona na pół, ciasno skręcona bibuła. Różne czułki sprawiły, że motyle nabrały odmiennego charakteru. Jeden jest subtelny i elegancki, drugi nieco zawadiacki. Oba motyle dostały oczy – cekiny w kształcie ruchomych oczu właśnie. Co prawda motyle oczu nie mają, ale kto by zwracał uwagę na takie drobiazgi?

Na koniec moja córka założyła sobie motyle na palce i oświadczyła:

– No to teraz robimy teatrzyk.

– Co takiego?

– Teatrzyk. Mamy motyle i musimy przywołać wiosnę, trzeba zrobić teatrzyk.

No tak… Zarezerwujcie sobie dużo czasu!