Akwarela – kilka słów wstępu

Akwarela jest niezwykłą techniką malarską, stojącą niejako w opozycji do bardziej cenionych przez akademików temper, olei i akryli. Te trzy techniki polegają na w pełni kontrolowanym nakładaniu gęstej farby na papier lub płótno i efekt końcowy zależy wyłącznie od biegłości malarza. A akwarela? Zawsze pozostaje w niej pewna doza przypadku. Często maluje się nią na mokrym już papierze i używa bardzo rozwodnionej farby, która rozlewa się w sposób nieprzewidywalny. Można umiejętnie gospodarować tą „nieprzewidywalnością”, by uzyskać efekty możliwe tylko w akwareli.

Charakteryzuje ją wyjątkowa zwiewność, czasem wręcz romantyzm. Warstwy farby są transparentne, a cała technika szybka. Do tego nie ma poprawek. Nie można zamalować błędnie położonej plamy ani jej zetrzeć, poza krótką chwilą, kiedy jeszcze się nie wchłonęła w papier. I to też ma wpływ na urok tej techniki. Tym dziwniejsze, że jest to właściwie jedyny styl malarski wykorzystywany przez architektów. Służy do wykonywania wizualizacji projektów, ilustracji książkowych, komiksów i w malarstwie artystycznym.

Nadaje się również do łączenia z innymi technikami rysunkowymi, jak ołówek, cienkopis wodoodporny lub tusz. Świetnie się sprawdza w szkicach malarskich (o szkicach ogólnie pisałam już wcześniej w cyklu „Węgiel”, a te malarskie niczym się nie różnią), również gdy właściwa praca ma być zrobiona inną techniką. Akwarele łatwiej też zabrać w plener niż na przykład oleje.

Fakt, że upodobali ją sobie architekci ma wpływ na podejście do nauki akwareli. O ile w obiegowej opinii funkcjonuje kult talentu, to architekci mówią najwyżej o predyspozycjach… które i tak nie są równie ważne jak praca. A ja dołączę się do ich głosu mówiącego, że rysowania (i malowania) każdy może się nauczyć! Po prostu niektórym pójdzie szybciej… Ze względu na niezwykły charakter akwareli, można się jej uczyć również przez kopiowanie innych artystów i próby naśladowania efektów, które wykorzystali.

Jednymi z najlepszych współczesnych akwarelistów są Michał Suffczyński (polecam wyszukać jego portfolio w Internecie) , Joseph Zbukovic i  Stephanie Pui-Mun Law. Z historycznych warto odszukać Juliana Fałata, dawnego rektora krakowskiej ASP. Wzorowanie się na ich pracach z pewnością nikomu nie zaszkodzi, szczególnie na początku akwarelowej drogi.

Książka widoczna na zdjęciach: „Architektura i pejzaż polski. Rysunek i akwarela.” Michał Suffczyński; wyd. Hokus-Pokus; Warszawa 2005

 

Agata