17 kwietnia 2019

Domowy recykling, czyli robimy drzewko wielkanocne

2 godziny + czas schnięcia Poziom trudności: 3/5
0 0 votes
Ocena publikacji

– Mamusiu, wiesz, że zbliża się Wielkanoc?

Odkrywcze to moje dziecko, nie ma co. 

– No i?

– No i musimy zrobić drzewko.

– Drzewka się sadzi, nie robi, nie wiesz?

– No przecież nie na dworze i nie prawdziwe. Wielkanocne drzewko musimy zrobić. Pisanki mamy, są z zeszłego roku, a drzewka nie mamy. W tym roku musimy zrobić drzewko.

– A jak twoim zdaniem to drzewko ma wyglądać.

– Zobaczysz.

No tak, jak zwykle. Dobrze chociaż, że jakiś plan był. 

Moje dziecko uznało, że do zrobienia drzewka potrzebujemy:

– Bo wiesz mamusiu, sporo nam się akurat kończy to, wykończymy, nie będziemy wyrzucać.

Jedno co muszę mojemu dziecięciu przyznać: ekologię ma w małym paluszku. Wszytko wykorzysta do samiutkiego końca. „Bo wyrzucanie jest nieekologiczne, mamusiu. Nie można zaśmiecać planety!” 

A potem rozpętało się szaleństwo… 

Drzewko wielkanocne wymaga dużo czasu i cierpliwości. Tak na dobrą sprawę trzeba na nie zarezerwować pół dnia. Ewentualnie rozłożyć robotę na raty. 

Szykujemy drzewko. Najlepsza opcja to taka, żeby znaleźć symetryczną gałązkę wyglądającą jak drzewko. Nam się nie udało. Rozwiązałyśmy problem, łącząc recepturką dwie gałązki tak, żeby razem wyglądały jak rozłożyste małe drzewko.

Drzewko zostało owinięte zieloną krepiną od góry do dołu (wielkanocne nie ma brązowego pnia, mamusiu) i przyklejone do kawałka styropianu plasteliną. Dla lepszego umocowania plastelina ze styropianem została połączona klejem Amos. Styropian został po zakupie trudno zgadnąć czego.

Jeśli nie macie styropianu, możecie przyczepić drzewko do czegokolwiek – na przykład opakowania po marmoladzie, albo po prostu do kartonu. Gruba warstwa kleju schnie naprawdę długo. W tym czasie spokojnie zrobicie krok II i III. Nasze drzewko schło całą noc. 

Robimy kwiatki. Postawiłyśmy na naszą prostą, sprawdzoną metodę. Bibułę lub krepinę składamy na minimum sześć warstw, chociaż lepiej wygląda osiem. Wycinamy kółko, nie za duże, nie za małe, i łączymy wszystkie warstwy zszywaczem. Wersja dla mniej wprawnych: moje dziecko najpierw używało zszywacza, potem wycinało kółko. 

Brzegi kółka nacinamy do środka, mniej więcej do połowy promienia kółka (nie musi być bardzo równo, tego i tak nie widać), a potem… targamy, czochramy, gnieciemy (byle nie za mocno). Efektem jest pierzasty kwiatek przypominający chryzantemę. Taka wersja jest najłatwiejsza do wykonania dla dzieci. Jeśli macie chęć pomóc maluchom, możecie pokusić się o bardziej skomplikowaną wersję kwiatków. 

Robimy pisanki (to drzewko wielkanocne, musi być z jajkami, mamusiu). Do zrobienia pisanek zostały zużyte resztki CiastoPlasto i Magicznego śniegu. Przy okazji moje ciekawskie dziecko odkryło, że CiastoPlasto i magiczny śnieg można łączyć. 

Ponieważ jajka mają wisieć na drzewku, od razu przygotowałyśmy pętelki. Wokół nich moje dziecko formowało jedno lub dwukolorowe jajka. Te dwukolorowe były efektem niedokładnego wymieszania CiastoPlasto i wyszły bardzo efektowne, takie mini marble. Na jednokolorowych moje dziecię rysowało mazakami i próbowało stemplować. 

Same jajka niestety nie chciały przyjąć pożądanego kształtu. Tutaj macie do wyboru dwie opcje. Zrobić samodzielnie i podciąć dziecku skrzydła albo przymknąć oko. Ja wybrałam tę drugą opcję – jak zwykle zresztą. Najgorsze, co dziecko może usłyszeć, to: „Daj, ja to zrobię, bo ty nie umiesz”. Ja wykreśliłam to zdanie ze swojego słownika. 

Opcjonalny. Nasza podstawa drzewka była biała i moje dziecko uznało, że tak być nie może. W ruch poszły farby gwasz. Nasze ulubione. Ładnie malują, równo pokrywają, w miarę szybko schną. Wyglądają jak plakatówki, ale to akwarele z domieszką wypełniacza, dzięki czemu wyglądają bardzo szlachetnie. Moje dziecko farby nie żałowało, więc samo schnięcie trwało około godziny. 

Najprzyjemniejszy. Ubieramy drzewko. 

Na pierwszy ogień idą pisanki. W pierwszej wersji zostały po prostu powieszone i wyglądało to zbyt bardzo choinkowo. 

– Mamusiu, są drzewka bożonarodzeniowe i są wielkanocne. Myślisz, że one się tak bardzo różnią?

– A nie?

– No nie. Jedne i drugie są kolorowe. Różnica jest tylko taka, że wielkanocne są mniejsze i bez światełek.

Ostatecznie pisanki zostały podniesione. Wystarczyło opleść nitkę wokół gałązek. 

Po pisankach przyszła pora na kwiatki. Przyczepiałyśmy je Amosem, bibuła z krepiną łatwo się łączy. Dla lepszego efektu można przyczepiać kwiatki po obu stronach gałązki, tak naprzeciwko siebie. Nie będzie widać miejsca klejenia. 

Na koniec stawiamy na stole i czekamy na święta 😉 

Zobacz również inne propozycje wielkanocne TUTAJ

Propozycję zabawy przygotowała Ania

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
facebook linkedin twitter twitter youtube search-icon printer-icon